poniedziałek, 19 stycznia 2015

Czekoladowe ciasto z granatem na pochmurną pogodę!

Z nowym rokiem świeżym krokiem :) Długo myślałam jaki przepis dla Was opublikować jako pierwszy w 2015 i zadecydowałam, że będzie to ten, który miał być ostatni w 2014, ale nie zdążyłam. Na ten przepis czekałam całe życie (nie wymyśliłam go sama, ale prawda jest taka, że ja nie mam cierpliwości do próbowania co wyjdzie w pieczeniu - skoro piekę ciasto to chcę je zjeść! Nie mam wykształcenia cukierniczego, a i im nie zawsze wychodzi! Po co mam się męczyć jeśli jest tyle wspaniałych przepisów na słodkości, które mogę sprawdzić? Choć prawdę powiedziawszy nie wszystkie przepisy jakie znajdę zachowują swoje proporcje, ale baza zawsze jest i nie muszę od zera zaczynać :)) To powiedziawszy przejdę do rzeczy ważnych, bo ten przepis... ten przepis jest wspaniały! Jest słodki i wytrawny, i czekoladowy, i owocowy, i w ogóle jest taki, że och! A najważniejsze jest to, że jest to ciasto z owocem granatu, a owoc granatu jest najważniejszym owocem w mojej kuchni! Uwielbiam granat! Jego kwaśny smak i małe pesteczki, jego łatwość obierania i to, że jest, podobno, dietetyczny! Jak ze wszystkim sezonowym, z jednej strony bardzo mi przykro, że trudnością byłoby upieczenie tego ciasta w środku lata, ale z drugiej dzięki temu działa zasada "dóbr rzadkich" i jak już mam granat to moje szczęście jest przeogromne!!!!!


piątek, 12 grudnia 2014

PIERNIKI

Kochani najbliższy weekend to ostatni dzwonek, żeby upiec domowe pierniczki!!!! Nie ociągać się!!! Piec!!! Ja upiekłam moje wczoraj i jeszcze nie zdążyłam ozdobić, ale przepis już podaję, aby rano na zakupach dorzucić do koszyka to czego Wam brakuje!!!!! Ten przepis jest na raczej chrupiące pierniki, żeby Was czasem to nie zaskoczyło :) Przepis stary jak świat z Kuchni Polskiej (modyfikowany).

P.S. Czy ktoś w ogóle je pierniki w czasie Świąt? Chyba nie, przed i po, tak się je pierniki!!!



Będą Wam potrzebne:

  • foremki do pierników
  • papier do pieczenia
  • płaska blacha
  • 1,25 kg mąki
  • 400 g cukru
  • 250 g miodu
  • 100 g tłuszczu (ja użyłam margaryny)
  • 2 jajka
  • karmel (20 g cukru, 125 ml wody)
  • 15 g sody oczyszczonej
  • 1 paczka przypraw do piernika
  • po 1/2 łyżeczki imbiru, gałki muszkatołowej, goździków, cynamonu (w proszku)
  • 1 jajko + trochę śmietany do pozmarowania

  1. Robimy karmel: 20 g cukru trzeba zrumienić na patelni (mocno), wlać wodę i zagotować.
  2. Tłuszcz stopić.
  3. Cukier (400 g) wsypać do garnka i zalać gorącym karmelem (który jest dość rzadki). Gdy cukier się rozpuści dodajemy miód i przyprawy, a następnie zagotowujemy i studzimy (na tyle by móc bez problemu dotykać masy ręką, raczej chłodna ma być).
  4. Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy sodę, tłuszcz, jajka i masę cukrowo-miodową. Wyrabiamy na gładkie ciasto. Jeśli nasze ciasto jest za rzadkie dodajemy trochę mąki, jeśli zbyt gęste to trochę wody (ja nie dodawałam niczego). Ciasto odstawić na 30 minut.
  5. Na płaskim blacie (ja mam, jak widać na zdjęciu, taką silikonową stolnicę) oprószonym mąką rozwałkowujemy jedną część ciasta (jakaś 1/6) i wykrawamy pierniczki. Skrawki wrabiamy w następną część ciasta i znowu rozwałkowujemy i wykrawamy. Czynności powtarzamy, aż nam się skończy ciasto. Wykrojone pierniczki układamy na blaszce przykrytej papierem, smarujemy je jajkiem wymieszanym ze śmietaną. Pieczeni ok 10 min w piekarniku nagrzanym do 180 st. Najwygodniej zapełnioną blachę od razu włożyć do piekarnika, a upieczone pierniczki można przełożyć na kratę i zrecyklingować  formę z papierem :) Duża oszczędność czasu, gdy wykrawanie i pieczenie odbywa się jednocześnie!

Smacznego!!!

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Fish and chips - jemy po brytyjsku

Dla nikogo już nie jest tajemnicą, że gdybym miała wystarczającą ilość pieniędzy to JUŻ mieszkałabym w Londynie (pracując w super-fascynującym miejscu, najlepiej związanym z produkcją filmową ^^) dlatego pewnie nikogo nie zadziwi, że w kuchni próbuję przygotowywać potrawy związane z Wielką Brytanią. Problem polega na tym, że większość bardzo typowych brytyjskich dań jest strasznie tłustych, kalorycznych i ciężkich (nie wszystkie!), nie wspominając o tym jakie są tuczące. Stosując jednak zasadę, iż raz na jakiś czas Cię nie zabije... Fish and Chips it is! Przyznam się bez pytania, że Chips  są z mrożonki, głównie dlatego, że zawierają mniej tłuszczu niż takie smażone w domu, a sama ryba ocieka nim, poza tym.... Really? Jak często chce Wam się robić własne frytki? Mnie chyba nigdy :)

czwartek, 27 listopada 2014

Muffinki Mokka

Czy opowiadałam Wam już, że wraz ze znajomymi zdecydowaliśmy się zorganizować sobie prywatną wersję takiego programu TV, gdzie różni ludzie odwiedzają się w domach, gotują dla siebie, a potem wystawiają oceny (nie wiem jak się nazywa, bo nie oglądam reality shows, pomysł był znajomych, nam się spodobał, więc już nie wnikałam w szczegóły)? 
My nie wystawiamy sobie ocen i nie zwiedzamy domów (w końcu nie pierwsze raz jesteśmy u siebie), a jemy dobre rzeczy i gramy w gry planszowe (które uwielbiam!!!!!!!!!!). Na spotkanie u nas zdecydowałam się przygotować paelle z kurczakiem i krewetkami (przepisu nie będzie na razie, bo zapomniałam zrobić zdjęć :/), a na deser muffinki kawowo-czekoladowe. Wszystko wyszło pysznie (mam nadzieję)! 

poniedziałek, 17 listopada 2014

Super extra ciasto gruszkowo-czekoladowe

A.S.: Napisałam tego posta w czwartek, ale w całej ludzkiej (mojej) ułomności zamiast opublikuj wcisnęłam zapisz :/ Przepraszam!
Miałam ten przepis opublikować na Wszystkich Świętych, pamiętacie? Ale gofry weszły mi w paradę... Nie mniej jednak jest to przepis, którym muszę się podzielić, bo jest pyszny i prosty, a wygląda tak, że osoby częstowane nim będą w zachwycie nad waszymi umiejętnościami! Wszystko o co nam chodzi, prawda? Gości mieliśmy w piątek i na pewno na nich zrobiło wrażenie :) w sobotę także to ciasto cieszyło się wielkim powodzeniem. 
Gruszka jest takim owocem, który nie jest łatwy w cieście. Przeważnie dość soczysta leje się do ciasta i sprawia, że nie piecze ono się tak jak powinno. Jest dużo ciast z innymi mokrymi owocami, jak śliwki, truskawki, czy maliny, ale gruszki jakoś nie cieszą się takim powodzeniem, może ze względu na swój smak, który jest tak na prawdę dość słodki, ale nie za bardzo wyrazisty. W tym przepisie, może nie wydobywamy jakiś niesamowitych walorów smakowych gruszki, ale dzięki temu, że jest otoczona dość wytrawnym czekoladowym ciastem jej słodkość jest właśnie tym co sprawia, że w całości nasz deser ma smak niesamowity!


środa, 5 listopada 2014

Scratching the itch - gofry

Miało być o gruszkach i o Wszytskich Świętych, i o tym, że na weekend ciasto musi być, ale wstałam w złym humorze, więc będzie o gofrach. Wczoraj miałam straszliwą ochotę na gofry, więc zrobiłam je na kolację i myślałam, że dość, starczy, I've scratched the itch, ale nie... dziś nadal mam ochotę na gofry, a wczoraj z 12 jakaś połowa zadowalała mnie swoją chrupkością. Wiecie jak wszystkie, absolutnie WSZYSTKIE przepisy na gofry obiecują, że te będą pysznie chrupiące, a nie gumowe? No więc nie jest to prawda... nie wszystkie są chrupiące, a ja zawsze czuję się oszukana! Bo co to ma być za gofr, który zamiast być sztywnym i chrupiącym smętnie zwisa Ci z ręki?! Wczoraj odkryłam, ale jest to tylko wynik jednokrotnego badania, więc będę podejmowała dalsze próby z tym przepisem, iż chrupkość gofra nie zależy tyle od przepisu (choć pewnie są takie, które nawet spalone będą gumowe), a od czasu pieczenie i nie należy ufać wbudowanemu termostatowi, który kłamie! Ja mam gofrownicę o mocy 1000 W i czytałam, że o mniejszej mocy to nawet nie opłaca się kupować. Jeśli kolejne badania nie wykażą, że gofry nie tylko chrupiące wychodzą z maszyny, ale pozostają chrupiące to kupimy nową gofrownicę :). W takiej gofrownicy jak moja gofry muszą piec się 3 minuty, w przeciwnym razie na pewno nie będą chrupiące! Można naturalnie otworzyć i sprawdzić stopień zarumienienia, u mnie te pieczone 3 minuty były chrupiące, te pieczone zgodnie z termostatem - nie.

poniedziałek, 3 listopada 2014

Charlotte - chleb i wino

Postanowiłam nowy cykl zapoczątkować! Raz od czasu do czasu (nie regularnie) będę Wam mówiła gdzie jadłam i czy było dobre...Myślę nad nazwą cyklu, więc uzupełnię ją w późniejszym terminie.