Dla nikogo już nie jest tajemnicą, że gdybym miała wystarczającą ilość pieniędzy to JUŻ mieszkałabym w Londynie (pracując w super-fascynującym miejscu, najlepiej związanym z produkcją filmową ^^) dlatego pewnie nikogo nie zadziwi, że w kuchni próbuję przygotowywać potrawy związane z Wielką Brytanią. Problem polega na tym, że większość bardzo typowych brytyjskich dań jest strasznie tłustych, kalorycznych i ciężkich (nie wszystkie!), nie wspominając o tym jakie są tuczące. Stosując jednak zasadę, iż raz na jakiś czas Cię nie zabije... Fish and Chips it is! Przyznam się bez pytania, że Chips są z mrożonki, głównie dlatego, że zawierają mniej tłuszczu niż takie smażone w domu, a sama ryba ocieka nim, poza tym.... Really? Jak często chce Wam się robić własne frytki? Mnie chyba nigdy :)